Piłka nożna jest moją życiową pasją. Dzięki niej zwiedziłem niemal cały świat. Ukształtowała mój charakter. Nigdy nie przypuszczałem, że jako piłkarz osiągnę aż tyle. I może dlatego tak mocno chodzę po ziemi... - Jerzy Dudek
Blog > Komentarze do wpisu
Po co Bayernowi Lewandowski?

Oto kluczowe pytanie transferowej sagi roku. Ozłocony (prawdopodobnie) potrójną koroną Bayern zapewne już niebawem dopnie swego i wykupi największą gwiazdę tegosezonowego objawienia jakim była Borussia Dortmund. Jednak, czy naprawdę Bayern potrzebuje aż tak kompleksowego wzmocnienia?

Nowy trener Bawarczyków, Pep Guardiola, dostanie w spadku po Heynckesie zespół kompletny, tytaniczny. Monachijczycy zmiażdżyli przecież w tym sezonie Barcelonę, guardiolowe, cudowne dziecko klubowego futbolu. Sukcesu zespołu z Allianz Arena należy doszukiwać się przede wszystkim w szerokiej ławce. Jest to dziś jeden z nielicznych zespołów, które mogą sobie pozwolić na rozgrywanie sezonu z silną rotacją.

Właściwie trudno znaleźć jakąś pozycję, która wymagałaby wzmocnienia. Jeżeli już poszukiwać takich, na których przydałoby się wzmożenie konkurencji, to należałoby się czepiać lewego skrzydła. Właściwie rzecz biorąc Franck Ribery nie ma dla siebie naturalnego zmiennika, poza możliwością przesunięcia Arjena Robbena z prawej flanki.

Tutaj jednak Bayern już sobie poradził, zakupując Mario Goezte. Co prawda nie jest to typowy lewoskrzydłowy (logiczniejszą inwestycją byłby raczej Marco Reus), ale taka konfiguracja jest możliwa. Wątpliwe bowiem, aby młody Niemiec miał konkurować na silnie obsadzonej pozycji rozgrywającego z Tonim Kroosem czy przeżywającym powrót wielkiej formy Thomasem Muellerem.

O ile więc jeszcze transfer Goetze ma swoje, dość proste, usprawiedliwienie, o tyle już pozyskiwanie Roberta Lewandowskiego budzi szereg pytań i wątpliwości.

Oto kilka powodów dla których Bayern raczej Polaka nie potrzebuje:

1. Mario Mandżukić - bramką w finale LM dał wyraźny sygnał, że wielkie wyzwania go nie przerastają. Wreszcie ujrzałem powód, dla którego Bawarczycy zatrudnili Chorwata. Jest to napastnik bezkompleksowy, prawdziwe żywe sreberko, no i świetnie radzi sobie w powietrzu (tym elementem mi szczególnie zaimponował). W Bundeslidze ustrzelił ledwie 15 bramek, dziewięć mniej niż Lewandowski, ale rozegrał też 7 spotkań mniej(!). Jest zatem napastnikiem nie mniej skutecznym od Roberta. Kto wie, czy gdyby rozegrał komplet spotkań, to nie powalczyłby o koronę króla strzelców.

2. Filozofia Guardioli - katalończyk to facet ze swoją własną filozofią futbolu. Choć oczywiście nie przełoży, jak za pomocą kalki, stylu gry Barcelony na Bayern, o tyle pewnymi elementami będzie zapewne chciał swój nowy zespół ulepszyć (jakże to brzmi, ulepszać najlepszy obecnie kolektyw!). I Lewandowski jakoś tak koślawo pasuje do tejże receptury. Trudno jest mi sobie wyobrazić, aby Guardiola tak bardzo pilnie potrzebował napastnika tego typu. Pomimo całego talentu i kwalifikacji Roberta, to stanowczo bliżej mu charakterystyką do Zlatana Ibrahimovicia, niż Davida Villi. A pamiętamy, jak bardzo ten pierwszy pasował Guardioli do układanki - niemal wcale. 

3. Rezerwowi - Mario Gomez i Claudio Pizarro to wystarczające zabezpieczenie dla Mario Mandżukicia. Konkurencja jest więc ostra.

4. Lewandowski to wciąż zawodnik z brakami. W sobotę bardzo dobrze to widzieliśmy. Wciąż Robertowi daleko do technicznej ogłady najlepszych napastników świata. W dodatku jest niezbyt silny psychicznie - ten mankament widać przy rzutach karnych. Strzał w środek bramki - to za mało jak na takiego zawodnika.

No dobrze. Dlaczego zatem Bayern Monachium i Pep Guardiola chcą u siebie Lewandowskiego?

1. Filozofia transferowa - 11 lat temu jedynym niemieckim klubem, który mógł rzucić sportowe wyzwanie Bawarczykom był ówczesny finalista LM - Bayer Leverkusen. Wtedy na to zagrożenie monachijczycy odpowiedzieli w prosty, acz brutalny sposób - wytransferowali z zespołu Aptekarzy Ze Roberto i Michaela Ballacka - dwie największe gwiazdy ówczesnej drużyny z BayArena. W tym roku przeżywamy deja vu tamtej sytuacji. Znów Bayern ogołoci najgroźniejszego rywala z dwóch najjaśniejszych postaci. Taki to już ich urok.

2. Transferowy hit - Lewandowski to dziś jedno z trzech najgorętszych nazwisk na rynku transferowym obok Radamela Falcao i Neymara. Przy czym dwójka pozostałych po tym sezonie wygląda przy Lewandowskim na płotki. Bayern kupuje sobie wicekróla strzelców LM, strzelca 4 bramek w meczu z Realem, piłkarza, który w ostrożnych opiniach bukmacherów jest obecnie faworytem do podium w plebiscycie na Piłkarza Roku obok Messiego i Ronaldo. Branżowe serwisy piłkarskie traktują Lewandowskiego jako jedną z największych gwiazd europejskiego futbolu. Robert jest dziś na pewno najlepiej wypromowanym medialnie zawodnikiem. Dopięcie sagi "transfer Lewandowskiego" przez Bayern to po prostu ruch tak konieczny i naturalny, jak transfer CR7 sprzed kilku lat na Santiago Bernabeu.

3. Bayern musi potwierdzić wielkie aspiracje. Lewandowski takim potwierdzeniem niewątpliwie będzie. Klub, który ma świetnego napastnika i kupuje sobie mimo to być może jeszcze lepszego, sygnalizuje, że zmierza po wielki sukces. Dla Bayernu cel jest jasny - obrona trzech trofeów.

4. Braki, które są niewątpliwą słabością, są też wielkim plusem Lewandowskiego. Jeśli pomimo swoich niedoskonałości osiągnął w tym sezonie tak wiele, to co będzie, gdy jeszcze bardziej się rozwinie? Lewandowski to wciąż materiał na piłkarza, który trwale zakłóci idylliczny duopol Messi-Ronaldo. Guardiola na pewno to wie.

A zatem, czy Bayern to dobry ruch ze strony Lewandowskiego? Ciężko powiedzieć. Jeżeli tylko dalej będzie się rozwijał w dotychczasowym tempie, to gdzie będzie występował w nowym sezonie nie będzie miało znaczenia. Tym bardziej, iż Robert w każdym nowym klubie szybko sobie radzi z rywalami do gry tylko po to, aby za chwilę samemu stać się najjaśniejszą gwiazdą. Oby znów mu się ta sztuka udała. 

poniedziałek, 27 maja 2013, lukasfnet

Polecane wpisy